osiedle Urocze 11, 31-953 Kraków (Nowa Huta)
Wejście od strony ul. Żeromskiego

Czym jest Szabat?

Osobom postrzegającym tradycję żydowską z perspektywy czysto zewnętrznej może się wydawać, że istotę Szabatu (soboty, siódmego dnia tygodnia) stanowiodpoczynek rozumiany po prostu jako brak pracy (albo wręcz nic-nie- robienie). Przecież sam Stwórca – mówią – „odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił” (1 Mojż./Rdz 2, 2), i wyraźnie przykazał: „siódmego dnia (…) nie będzieciewykonywać żadnej pracy” (3 Mojż./Kpł 23, 3). Z takiego punktu widzenia (gdzie liczyłby się jedynie zakaz pracy – nawet takiej, którą lubimy wykonywać) Szabat może być – i czasem bywa – traktowany jak ciężar: dzień, w którym nie wolno zaparzyć sobie porannej kawy ani nawet o swej pracy pomyśleć. Pomimo tych ograniczeń pobożni Żydzi patrzą na siódmy dzień zupełnieinaczej. Dla nich obchodzenie Szabatu jest przyjemnością – i nie ma (nie może mieć!) nic wspólnego z jakimkolwiek wewnętrznym zniewoleniem czy opresją. Warto w tym miejscu przypomnieć, że Rabbi Jeszua (Jezus) uzdrawiał w Szabat (por. Łk 6, 9). Czynił tak, bo sam duch Szabatu nie pozwala na to, by tego dnia być nieszczęśliwym, płaczącymczy smutnym… Żydzi przeżywają Szabat jako święto wolności. Bo przecież – mówią – „byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i (…) Pan, twój Bóg, wyprowadził cię stamtąd (…). Dlatego rozkazał ci Pan, twój Bóg, abyś obchodził dzień Szabatu” (5 Mojż./Pwt 5, 15). Co więcej, mają go obchodzić również twoi domownicy, twoja służba i twoje zwierzęta, anawet ziemia, którą uprawiasz… Czym więc dla pobożnego Żyda jest Szabat? Pamiątką stworzenia, wyzwoleniaoraz Przymierza, jakie Bóg zawarł z Izraelem („jest [on] znakiem między Mną a wami powszystkie pokolenia wasze”; 2 Mojż./Wj 31, 13). A także aktem wiary w Boga, Stwórcę całej rzeczywistości i Pana dziejów. To wszystko prawda, jednak kluczem do pełnego zrozumienia Szabatu są, wedługmnie, słowa zapisane w Torze: „I pobłogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go (…)” (1Mojż./Rdz 2, 3; por. 2 Mojż./Wj 20, 11). Innymi słowy: uczynił go świętym, „oddzielonym”, radykalnie innym – przeznaczonym na to, by spotykać się z Bogiem,studiować Torę, modlić się i spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi. „Szabaty to naszenajwiększe katedry” – pisał XX-wieczny myśliciel żydowski Abraham J. Heschel. – „Przezsześć dni tygodnia żyjemy w tyranii rzeczy [należących do świata] przestrzeni; w dzień Szabatu staramy się sprostać świętości w czasie”. Z tego względu ów siódmy dzień tygodnia można by chyba nazwać świątynią − tyle że istniejącą w „królestwie czasu”, a nie w określonym miejscu na ziemi. Bramąwiodącą do Nieba. Zapowiedzią odkupienia i przedsmakiem wieczności. „Jeśli nawet nasza dusza uschła, jeśli nawet żadna modlitwa nie może wydostać się naszych ściśniętych gardeł, czysty i cichy odpoczynek Szabatu prowadzi nas do królestwa bezkresnego spokoju (…), do początku świadomości tego, co oznacza wieczność” (A.Heschel). Pobożni Żydzi niejednokrotnie personalizują Szabat, nazywając go Oblubienicą (Narzeczoną) i Królową. Obcowanie z nią jest źródłem radości, pożegnanie (w sobotniwieczór) rodzi smutek i tęsknotę. Powiedzmy na koniec, że choć Szabat jest „obecnością Boga” w świecie (w czasie), jednak tradycja – tak chrześcijańska, jak i żydowska – mówi, że został on „ustanowionydla człowieka, a nie człowiek [ustanowiony] dla Szabatu” (Mk 2, 27; por. Mechilta do Księgi Szemot 31, 13). Tym właśnie jest Szabat: Bożym darem danym człowiekowi dla jego ocalenia. Dobrze pokazuje to historia Narodu Wybranego: „W większym stopniu niż Żydzi przestrzegali Szabatu, Szabat strzegł Żydów – strzegł [ich] przed utratą tożsamości, przed zniknięciem” (Stanisław Krajewski).

Janusz Poniewierski